niedziela, 18 lutego 2018

Siostry

W związku z tym, że  "jaki jest słoń każden widzi"  napiszę tylko, że obrazek powstał na podstawie zajumanej z netu fotki samego Pawła Pawlaka. A co! Jak kraść to miliony.

wtorek, 6 lutego 2018

Co się komu śni?

Żebym ja to wiedziała, co autorka ( w sensie ilustratorka) miała na myśli...
Może Wy macie jakieś koncepcje? Światłe interpretacje?








czwartek, 1 lutego 2018

Szal uniesień.

Z braku czarnego konia o spienionym pysku i mocnej niechęci do przeziębienia nerek będzie tylko SZAL. A nawet trzy.

SZAL nr1.

W ustawce udział wzięli:
polar, a konkretnie kawałek koca Ikea
kwiatki marki Jarecka
ja- która chciałabym nowy płaszcz, ale - no cóż, może być i nowy szalik...






SZAL nr.2
Mówię Wam, co to był za szalik. Lżejszy od powietrza. Moherowa mgła. Błękitna rapsodia . Gershwin właśnie jego miał na myśli.
Spotkaliśmy się (z szalikiem nie z Georgiem) w sklepie Kop-ciuszek. Miłość od pierwszego wejrzenia. Przycisnęłam do łona, i  z determinacją gracza rugby ruszyłam do kas. Ha! 5zeta. Cudowny. Cu-dow-ny. Po czym postanowiłam go wyprać w 30', w ultradelikatnym  płynie do niemowlęcych gatek. I co? Wyjęłam z pralki zbite pofałdowane nieszczęście o konsystencji PRLowskiej tektury. 


udział wzięli: szalik PO praniu
kwiatki marki Budka
polar na spód, bo nic tak nie gryzie jak mohair



SZAL nr.3
Kop-ciuszkowy szalik z drobnych pomponów. Trochę sprany unikat.
Do robienia pomponów niezbędny jest dobry audiobook,albo nadludzkie pokłady cierpliwości. Ja wybrałam pierwszą opcję.
Przydają się też plastikowe narządy do robienia pomponów i wełna.
Podobno normalni ludzie robią pompony z resztek.
Ja tam nie wiem, stosuję inny system. Zamawiam sześćset motków i nie mam na płaszcz...
po lewej-pompon po strzyżeniu.



Zimę mamy z gatunku malowanych pokusiŁam się więc o pierwszą w swoim życiu grafikę KOMPUTEROWĄ.



piątek, 26 stycznia 2018

A ty lśnij, lśnij w karnawale!

Można oczywiście lśnić dowcipem i intelektem.
Ale umówmy się- jest to M Ę C Z Ą C E.

Postanowiłam wykorzystać swoje  naturalne walory cielesne i nadać im godną oprawę. Każdą boską wypukłość, budzące niepokój wyoblenie pokryłam  łuską cekinów.
Zdaję sobie sprawę, że wywołam podziw mężczyzn i zazdrość kobiet. Niejedna Beyonce i Richana będzie miała skichany ten piątek . Trudno.

Żądze nie śpią. Będę mieć oczy dookoła głowy...
...i pójdę w szał jak po sznurku!



A tak w ogóle- wszystko przez tę Panią! Wzięła i przesłała mi cekiny. Ot tak- parę motków. 
 proszę jaki wypas przy moich skromnych zbiorach:

Alternatywne propozycje na karnawał znajdziecie TU i TU

No chyba że jesteście wanną, to TU!


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Róż i już!

O dramacie wyborów.
Udręko eliminacji.

Element za mały.
Zbyt duży.
Na wielkość dobry, ale forma jak z fabryki guzików- za idealna.
Kolor nie ten. Za ciepły.
Temperatura koloru dobra, ale cholera jest   z a    j a s n y!
No nie, wielkość, kształt, kolor trafione, ale wkurza mnie ta lekko połyskująca faktura.
I wreszcie - MAM!
Wszystko niby ok, ale  za bardzo dominuje nad resztą...

I tak to się bawiuńkam.



Przymierzam, odrzucam, szukam w szufladach, pudłach , w necie, w sklepach rzeczywistych. W pamięci. Wyrzuciłam? Nieee. Skitrałam. Tylko gdzie?

I znowu- za jasny, zbyt mdły, dobry, ale mam zbyt mały kawałek. O- TEN. Nie cholera, za cienki i będzie się marszczyć. Ten, ten byłby dobry! Nie, ma zbyt puchatą fakturę, zatopią mi się w nim nitki. Zaraz! Był jeszcze jeden odcień, ciemniejszy niż amarant, ale nie aż tak jagodowy. Byłby najlepszy. Gdzie ja go mogłam... aaa@+%%$###...






....psuje mi się aparat foto....







...i a ku- ku! Jest.









a tak wygląda po profesjonalnej obróbce: